zagrożenie wojną dla polski
Skąd to zagrożenie wojną nuklearną? „Groźba zagłady ludzkości w katastrofie nuklearnej jest realna. Wciąż istnieje, () choć zimna wojna zakończyła się przeszło dziesięć lat temu” (były amerykański sekretarz obrony Robert S. McNamara oraz James G. Blight, profesor stosunków międzynarodowych na Watson Institute for International Studies).
Wypowiedź ministra Siemioniaka to kolejne stwierdzenie polityków rządzących, które sugeruje, że zagrożenie dla Polski w ostatnich latach rośnie. W podobnym guście wypowiadał się kilka tygodni temu szef BBN gen. Stanisław Koziej. Argumentując projekt zmian w strukturze dowódczej w polskiej armii Koziej tłumaczył:
Witold Jurasz. Coraz więcej sygnałów świadczy o tym, że wojna rosyjsko-ukraińska staje się wojną pozycyjną i zarazem wojną na wyczerpanie. W sytuacji, w której żadna ze stron nie jest
WPHUB. wojna w Ukrainie. + 4. WJR. 07-12-2022 18:13. "Rosja nie użyje atomu jako pierwsza, ale". Putin zabrał głos. - Na świecie rośnie zagrożenie wojną nuklearną - ocenił Władimir
2022-02-25 18:11. W związku z wojną w Ukrainie stajemy wobec pięciu zagrożeń: samotność Polski, spory wewnętrze, dezinformacja, chaos, bezczynność - oświadczył Donald Tusk. Podczas
nonton film mars met venus full movie lk21.
Słowa kluczowe: hybrid war, unconventional war, threat to Poland, terrorism, cyberterrorism Abstrakt The world is developing at a very high rate, in fact all areas of life such as science, technology, medicine and cyberspace. At the same time, proportionally to this progress and in relation to the development of technology, security-related concepts have evolved and are becoming a priority for many countries. The new face has come also for military activities. Developed countries have dealt with problems such as providing food and water to citizens, controlling the epidemic, and guaranteeing education, however, regardless of the level of urbanization, they face a new threat – a hybrid war. What are its features? What is its nature and direction? How to recognize its beginning and end? What measures are used to carry it out? Are international organizations able to counteract it effectively? This article attempts to answer the above questions and diagnoses the current level of threat of a hybrid war for Poland, mainly in the context of a specific geopolitical situation.
Opublikowano: 2013-03-14 19:09:07+01:00 · aktualizacja: 2013-03-14 19:11:37+01:00 Dział: Polityka Polityka opublikowano: 2013-03-14 19:09:07+01:00 aktualizacja: 2013-03-14 19:11:37+01:00 Fot. PAP/Darek Delmanowicz Uznano, że sprawy obrony i bezpieczeństwa również należą do głównego nurtu, że przyszłość Europy to nie tylko finanse, gospodarka, strefa euro, ale i problemy bezpieczeństwa - mówił 7 marca minister obrony Tomasz Siemoniak, podsumowując warszawskie spotkanie premierów krajów Grupy Wyszehradzkiej, kanclerz Niemiec i prezydenta Francji. Szef polskiego MON wskazywał, że należy wzmocnić współpracę w dziedzinie wojskowości w ramach ministra Siemioniaka to kolejne stwierdzenie polityków rządzących, które sugeruje, że zagrożenie dla Polski w ostatnich latach podobnym guście wypowiadał się kilka tygodni temu szef BBN gen. Stanisław Koziej. Argumentując projekt zmian w strukturze dowódczej w polskiej armii Koziej tłumaczył: Proponowane rozwiązania nie przesądzają, kto będzie naczelnym dowódcą: konstytucja daje tu pełną swobodę naczelnym władzom państwa – prezydentowi i premierowi. Logika rozwiązań, które proponujemy, sugeruje, że najlepiej byłoby, gdyby naczelnym dowódcą był dowódca operacyjny, który na co dzień ma odpowiadać za użycie wojska oraz szkolenie operacyjne, przygotowywanie dowództw i sztabów podporządkowanych mu formacji. To umożliwi przygotowywanie się tej osoby i Dowództwa Operacyjnego do funkcjonowania w razie konieczności wprowadzenia wojennego systemu dowodzenia i powołania konstytucyjnego naczelnego dowódcy wraz z jego sztabem. Wypowiedź Kozieja pokazuje jednoznacznie, że przygotowywana reforma w armii ma przygotować Polskę do wojny, ma przystosować strukturę na czas wojny i działań wojennych w kraju. Sprawa wojny powraca w wypowiedziach rządzących od 2011 roku. Od tego czasu Donald Tusk oraz Jacek Rostowski wskazywali kilkakrotnie, że pokój w Europie nie jest czymś wiecznym, że "historia znów może pokazać swoje szpetne oblicze".Publiczne mówienie o wojnie, o zagrożeniu nie jest niczym złym. Władze powinny analizować sytuację bezpieczeństwa oraz przygotowywać się na możliwą wojnę. Inicjatywa BBN czy szefa MON wygląda na pierwszy rzut oka, jak właśnie roztropne działanie władz, które przygotowują się na scenariusze również wojenne. To szczególnie istotne w obecnej rzeczywistości, w której widać ewidentne osłabienie NATO, wzrost negatywnych zjawisk związanych z kryzysem, rosnącą presję i agresję retoryczną Rosji, wzmacnianie przez nią armii i montowanie wokół Polski rakiet. W takiej sytuacji mówienie rządu o potencjalnym zagrożeniu, o wzroście prawopodobieństwa wybuchu konfliktu, podejmowanie inicjatyw, mających na celu umożliwienie Polsce skutecznych działań wojennych jest czymś uzasadnionym. Jest jednak jedno poważne ale...Wszelkie rządowe wypowiedzi i inicjatywy wyglądają jak działanie fikcyjne, działanie propagandowe, jak straszenie Polaków lub szokowanie opinii publicznej. Bowiem za stwierdzeniami o wojnie, o zagrożeniu nie idą żadne kolejne kroki, które zabezpieczałyby Polskę przed stawianymi przez władze zagrożeniami. Rząd nie tylko nie zabezpiecza Polski przed nimi, ale wręcz rozkłada Polskę i jej zdolności obrony. Rozkłada na wielu nie ma dziś potencjału obronnego. Po zawieszeniu poboru do armii, po rozpoczęciu budowy armii zawodowej Polska weszła na drogę upadku potencjału wojskowego. Dziś nie mamy możliwości obrony granic kraju, nie mamy możliwości odparcia wskazywał Przemysław Żurawski vel Grajewski w rozmowie ze Polska jest jednym z najbardziej rozbrojonych krajów Europy: Średnia zdolność mobilizacji na wypadek konieczności obrony własnego terytorium w państwach europejskich wynosi średnio 1,66 procent populacji obywateli. W Polsce ten wskaźnik wynosi obecnie jedynie 0,26. Gorsze zdolności mobilizacyjne oprócz nas mają jedynie Czechy i Luksemburg. Te kraje jednak leżą w środku NATO, nie są z żadnej strony krajem granicznym Sojuszu. One mają ten wskaźnik na poziomie 0,17. Te trzy kraje są w najgorszej sytuacji pod tym względem. Co więcej, struktura polskiego wojska, silna kadra podoficerska i oficerska, powoduje, że Polska, mimo oficjalnie 100-tysięcznej armii, jest w stanie do obrony kraju wystawić około 30 tysięcy żołnierzy liniowych. Politolog wskazuje, że obecnie polska armia "może bronić niewielkiego obszaru". W innym wywiadzie, dla pisma "Rzeczy Wspólne", wyliczał: Polski rząd zdecydował się na uzawodowienie wojska. Za jego pośrednictwem dano do zrozumienia światu, że Polska buduje armię ekspedycyjną, nie przeznaczoną do obrony terytorium kraju. Skąd taki wniosek? Można to obliczyć. Należy zajrzeć do regulaminów walki i zobaczyć, jaki jest obszar odpowiedzialności ogniowej batalionu zmechanizowanego w obronie. Są to 63 kilometry kwadratowe. Batalion to 600 żołnierzy. Biorąc pod uwagę liczbę batalionów polskiej armii, okazuje się, że na 312 tysięcy kilometrów kwadratowych polskiego terytorium wojsko jest w stanie obronić 12 tysięcy. Pozostałe 300 tysięcy jest zdane na łaskę Opatrzności. Polska w wyniku decyzji rządu Tuska została pozbawiona możliwości obrony swojego terytorium oraz potencjału mobilizacyjnego na wypadek wojny, do prowadzenia której teoretycznie właśnie przygotowuje na gruncie prawnym. Co gorsze, wydaje się, że odejście od poboru było drogą jedynie w jedną stronę - z racji sprzeciwu społecznego koszty polityczne przywrócenia poboru będą niezwykle wysokie. To oznacza, że Polska na długo czas została pozbawiona zdolności obrony własnego obniżenie zdolności mobilizacyjnych wojska wiąże się z innymi negatywnymi czynnikami widocznymi w wojsku - przerośniętą kadrą wyższych oficerów, coraz starym sprzętem, brakami w uzbrojeniu upadek polskiej armii można byłoby kompensować skuteczną polityką zagraniczną, dzięki której Polska mogłaby liczyć na sojuszników oraz liczyć na pomoc w chwili zagrożenia. Jednak rząd - również z racji poprawności politycznej - prowadzi inną politykę. Politykę rozmiękczania więzów z sojusznikami, z jednoczesnym zacieśnianiem współpracy z potencjalnym agresorem. Do tej roli, czego nie chcą przyznać władze, pasuje obecnie najbardziej Rosja. I będzie do niej pasowała przez jakiś czas. W związku z tym polska władza - widząc rosnące zagrożenie - powinna grać na wzmocnienie kontaktów z USA oraz budować lokalne sojusze z potencjalnymi partnerami przeciwko Rosji. Czyni zupełnie co zagraniczna wraz z polityką militarną podejmowane przez rząd Tuska idą więc dokładnie w innym kierunku, niż wynikałoby to z wypowiedzi polityków, niż wynikałoby z potrzeby przygotowania Polski na to, o czym mówili w ostatnich latach premier, minister finansów, szef MON, szef rząd rzeczywiście chciałby przygotować Polskę na wojenne zagrożenia powinien natychmiast zacząć działać inaczej niż obecnie, powinien zwiększać zdolności operacyjne Polski w takiej sytuacji. Oczekiwanie na to wydaje się być jednak że równie ważne co przygotowanie polityczno-wojskowe jest przygotowanie mentalne polskiego społeczeństwa na zagrożenie, o którym mówią politycy. Tymczasem polska rzeczywistość zdaje się w sposób dokumentny być przesiąkniętą fatalnym dla Narodu i państwa zjawiskiem - ojkofobią. W Polsce cała rzeczywistość, cała debata publiczna skutkuje rozmiękczeniem więzi z państwem, rozmiękczeniem relacji obywateli z państwem, obniżeniem morale obywateli, a co za tym idzie obniżeniem zdolności społeczeństwa do poświęcenia np. w chwili zagrożenia. Mamy wiele przykładów wystąpień tzw. autorytetów III RP, które wskazują, że walka o niepodległość kraju to był błąd, że patriotyzm jest czymś wstydliwym, że działanie na rzecz dobra wspólnego to przeżytek i debaty publicznej, realia obecnej Polski wielu ludziom przywodzą na myśl prace znanego chińskiego stratega, Sun Tzu. Opisał on zasady, jakie pozwalają przejąć państwo wroga. Stworzył 13 złotych zasad:1. Dyskredytujcie wszystko co dobre w kraju Wciągajcie przedstawicieli warstw rządzących przeciwnika w przestępcze Podrywajcie ich (nieprzyjaciół) dobre imię. I w odpowiednim momencie rzućcie ich na pastwę pogardy Korzystajcie ze współpracy istot najpodlejszych I najbardziej Dezorganizujcie wszelkimi sposobami działalność rządu Zasiewajcie waśnie i niezgodę między obywatelami wrogiego Buntujcie młodych przeciwko Ośmieszajcie tradycje waszych Wszelkimi siłami wprowadzajcie zamieszanie na zapleczu, w zaopatrzeniu i wśród wojsk Osłabiajcie wolę walki nieprzyjacielskich żołnierzy za pomocą zmysłowych piosenek I Podeślijcie im (nieprzyjaciołom) nierządnice, żeby dokończyły dzieła Nie szczędźcie obietnic i podarunków, żeby zdobyć wiadomości. Nie żałujcie pieniędzy, bo pieniądz w ten sposób wydany zwróci się stu Infiltrujcie wszędzie swoich polską rzeczywistość polityczną, polską debatę publiczną można wręcz zastanawiać się, czy w Polsce nie jest realizowany scenariusz wrogiego przejęcia kraju. Scenariusz i strategia opisana przez chińskiego stratega Sun Tzu brzmi zaskakująco aktualnie...Wypowiedzi rządzących sugerujące zagrożenie wojenne, wskazujące na potrzebę rozpoczęcia przygotowań Polski do zagrożenia stoją w sprzeczności z codzienną działalnością rządu Tuska, stoją w sprzeczności z działalnością środowisk dominujących i kształtujących polską debatę publiczną, które tworzą jedno środowisko wraz z obecną co więc tu chodzi? Mamy do czynienia z podsycaniem strachu wśród obywateli czy z powolnym szykowaniem Polski do natychmiastowej kapitulacji? Rządzący przecząc sobie wydają się utrącać inne możliwości... Publikacja dostępna na stronie:
W związku z wojną na Ukrainie Państwowa Agencja Atomistyki codziennie przygląda się sytuacji w Polsce. Obecnie sytuacja radiacyjna jest w normie. Nie ma zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi oraz dla środowiska. Enerhoatom, ukraiński państwowy koncern obejmujący wszystkie cztery elektrownie atomowe w kraju poinformował, że ukraiński personel wciąż pracuje w okupowanej przez Rosję elektrowni atomowej w Zaporożu. Kilka dni temu w pobliżu Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej doszło do serii wybuchów, ale zdarzenie nie miało wpływu na stan reaktorów jądrowych. Obecnie spośród sześciu działających reaktorów pracują dwa, a pozostałe są wyłączone. Szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Rafael Grossi oświadczył, że kontynuuje konsultacje ws. zapewnienia ram bezpieczeństwa ukraińskich obiektów jądrowych. Z kolei jeśli chodzi o Chmielnicką Elektrownię Jądrową, nie stwierdzono naruszeń warunków bezpiecznej eksploatacji bloków energetycznych. Sytuacja radiacyjna mieści się w normalnych granicach, a promieniowanie nie przekroczyło dopuszczalnych norm. Wojna na Ukrainie a promieniowanie w Polsce. PAA o sytuacji radiacyjnej Jak sytuacja na Ukrainie przekłada się na rzeczywistość w Polsce? Państwowa Agencja Atomistyki prowadzi stały, całodobowy monitoring sytuacji radiacyjnej w kraju. Od momentu wybuchu wojny na Ukrainie PAA codziennie przygląda się sytuacji związanej z promieniowaniem. Komunikaty wydawane są co kilka godzin. Do tej pory nie odnotowano niczego niepokojącego. W najnowszym raporcie przekazano, że również tym razem „nie odnotowano żadnych niepokojących wskazań aparatury pomiarowej”. Państwowa Agencja Atomistyki zapewniła, że „obecnie na terenie Polski nie ma zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi oraz dla środowiska”. PAA podsumowała, że na bieżąco analizuje dane otrzymywane z krajowego systemu monitoringu radiacyjnego. Raport Wojna na Ukrainie Otwórz raportCzytaj też:Nowe badania nad radiofarmaceutykami. Mogą posłużyć leczeniu raka tarczycy i prostaty
Ekonomista o największym zagrożeniu dla polskiej gospodarki. Przewiduje koniec 500 plus i obniżki emerytur 23 lipca 2022, 10:47. 2 min czytania Ekonomista Andrzej Rzońca, były członek Rady Polityki Pieniężnej i były główny ekonomista Platformy Obywatelskiej, uważa, że rząd musi przestać wydawać więcej, niż zarabia. Odradza podnoszenie podatków, czego alternatywą są oszczędności, które jak przewiduje, będą gigantyczne. O przyszłości bez 500 plus i z niższymi emeryturami mówił w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Ekonomista Andrzej Rzońca | Foto: Wojciech Strozyk/REPORTER / East News — Jeżeli będziemy ściśle trzymać się zasady, że państwo wydaje tyle, ile zbierze podatków, to nie tylko znikną jego problemy finansowe, ale też odmieni się debata publiczna — tłumaczy ekonomista Andrzej Rzońca w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Jako powody obecnej wysokiej inflacji w Polsce wskazuje błędy NBP: spóźnione podwyżki stóp procentowych i utratę wiarygodności — Inflacja w dużej części zależy od tego, co ludzie na jej temat sądzą — wskazuje ekonomista Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Onetu Ekspert zauważa, że ze względu na niekonwencjonalną politykę banków centralnych w czasie pandemii, inflacja jest wszędzie. Wskazuje jednak, że w Polsce inflacja jest wyższa z dwóch powodów. "Zagubienie NBP" Jego zdaniem Narodowy Bank Polski spóźnił się z podnoszeniem stóp procentowych i to o kilka lat. Wskazuje na 2017 r., kiedy zaczęło istnieć ryzyko, że przekroczenie celu inflacyjnego jest większe niż szanse na pozostanie inflacji poniżej celu. Jako drugi powód wysokiej inflacji w Polsce Rzońca wskazuje "zagubienie" NBP, które sprawiło, że stracił wiarygodność: — Wiarygodność jest ważna dla walki z inflacją. Jeżeli jest niska, bank musi działać znacznie silniej, to znaczy wyżej podnosić stopy procentowe. Inflacja w dużej części zależy od tego, co ludzie na jej temat sądzą — tłumaczy ekonomista. To prowadzi do podnoszenia cen przez przedsiębiorców i większych wymagań pracowników co do podwyżek. Zobacz także: Gorąco na spotkaniu z Morawieckim. "Chleb kosztował 2 zł, a teraz kosztuje 7 zł" Czytaj także w BUSINESS INSIDER Ekspert wyjaśnia, że z tych kłopotów nie da się wyjść bez poniesienia krótkookresowych kosztów. Widzi dwie ścieżki: poniesienie jednorazowych kosztów obniżenia inflacji, które dadzą nam stabilność cen lub gorszy scenariusz, czyli wprowadzenie zmian dopiero po "poniesieniu odpowiednio wysokich kosztów inflacji". Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo: Największe zagrożenie Andrzej Rzońca wskazuje największe zagrożenie dla polskiej gospodarki: — Przestaniemy być postrzegani jako kraj niemal wysoko rozwinięty i powrócimy do grupy gospodarek wschodzących — mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Przewiduje, że wtedy nie pomogą podwyżki stóp procentowych, a słabnący złoty będzie pogłębiać inflację, co doprowadzi do spirali, czyli dalszych podwyżek stóp i osłabienia kursu. — Oczywiście skala podwyżek będzie zależała od tego, co będzie się działo w finansach publicznych — dodaje. Wskazuje też rekomendacje dla rządu, który jego zdaniem powinien trzymać się reguł fiskalnych, tzn. przede wszystkim nie wydawać więcej, niż zarabia. — Państwo musiałoby w mniejszym stopniu się zadłużać, a wydatki publiczne musiałyby rosnąć wolniej — wyjaśnia. Przewiduje, że gdyby państwo podnosiło podatki, hamowałoby długofalowy wzrost i zaleca, by uprościć i obniżyć podatki. Cięcie socjalu Wśród największych państwowych wydatków ekonomista wymienia przede wszystkim transfery socjalne, które zgodnie z jego prognozami również powinny zostać objęte oszczędnościami. — Wydatki na program 500 plus to około 40 mld zł rocznie, na 13. i 14. emeryturę — 20 mld rocznie. Natomiast wszystkie wydatki socjalne, łącznie z emeryturami i rentami, to około 600 mld zł rocznie — wyjaśnia w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Zobacz także: Fatalne prognozy dla inwestorów. To może być najgorszy rok od ostatniego globalnego kryzysu Ocenia, że alternatywą dla rezygnacji z tych wydatków są podwyżki podatków. Dodaje, że wybór należy do społeczeństwa, jednak powinien być świadomy. By go dokonać, należy "porównać korzyści z każdego wydatku z uciążliwością podatków, które muszą je sfinansować". — Jeżeli będziemy ściśle trzymać się zasady, że państwo wydaje tyle, ile zbierze podatków, to nie tylko znikną jego problemy finansowe, ale też odmieni się debata publiczna, a z nią to, co jest postrzegane jako politycznie trudne — tłumaczy. Uważa jednak, że prawdziwe problemy w Polsce pojawią się, gdy inflacja zacznie spadać, bo "wtedy rząd będzie musiał oszczędzać na wszystkim". Przewiduje, że skala oszczędności będzie gigantyczna i nie wystarczy jedynie zrezygnować z 13. i 14. emerytury. Źródło: "Gazeta Wyborcza" (DSZ)
zagrożenie wojną dla polski