za mały jest świat tekst
Mały Książę mówił, że „najważniejsze jest niewidoczne dla oczu” i tak samo twierdzili rodzice, kiedy byliśmy na naszej planecie. Zwiedzając świat Dorosłych, dziwimy się zatem, że potrącają oni brzydką panią, kiedy zaś ładna jest przepuszczana przez wszystkich w drzwiach. Podobno wszyscy ludzie są równi i trzeba ich
Więc za jej zdrowie wypijmy, Chlup w ten dziób! Ref: Za cały babski świat, Za każdą z naszych bab, Za każdą co nas zna, Pijmy do dna! Za nasz ostatni raz, Za szarość dnia na dwa Papieros, szampan - trzy, Za wszystkie dni! (Nalejcie mi!) Za cały babski świat, Za każdą z naszych bab Za każdą co nas zna, Pijmy do dna! Za
Mówię chodźmy, świat który nas zaskoczy, uwierz Czas, Który nas przytłoczył przetańczymy w klubie. Mam w dupie czas, Mam go na przegubie, To go nie zgubię A lubię nas, to po pierwsze, A po drugie Zabiorę Cię tego lata, Na koniec świata Ej małolata, zróbmy to, To tak, wezmę czteropak Oddamy koty do brata,
Ten jest jak płomień zła. Co dzień spala mnie. Niepewni jutra, za wczoraj nam wstyd. Łzy spłyną i wyschną, nie otrze ich nikt. To nie jest nasz raj – to nie nasz plan, Kto ukrył szczęśliwy ślad. Gdzie jest ten świat co miał być jak dziecka sen. Ten jest jak płomień zła co dzień spala mnie. Gdzie jest ten świat co miał
A ja mam swój intymny mały świat. Hen za morzem smutków, za górami marzeń tam. Wiedzie doń zagubionych ścieżek ślad. Senne półksiężyce mogą wskazać drogę wam, Idę więc z mojego świata do was tu. Niosę wam z mojego świata barwę kwiatów. Bo ja mam swój intymny mały świat. Senne półksiężyce mogą wskazać drogę wam
nonton film mars met venus full movie lk21. Tekst piosenki: Za mały dla Nas świat, Odkąd się znamy. Otwierasz we mnie nowe okna i stare drzwi, Niezbyt rozsądnie, a przecież tylko chcesz, Bym z głowy wyjął serce, W ciało włożył je z powrotem na swoje miejsce! Za mały jest świat na Nasze podróże, Na loty w przestrzenie, które wołają Nas. Na oczy przymknięte, Na słowa nie święte, Na wszystko,co tylko sobie możemy dać. Za mały jest świat! Uooo Uooo U-o-o-o U-o-o-o Uooo Uooo U-o-o-o U-o-o-o Będzie co ma być, choć nie wiem jak żyć, Nie boję się, że tyle o mnie dzisiaj wiesz. Do ognia wrzucam smycz, przedmiotów pragnień złych, Od świata uwolnieni, Dobrze razem iść przed siebie, gdzie Nasze miejsce! Za mały jest świat na Nasze podróże, Na loty w przestrzenie, które wołają Nas. Na oczy przymknięte, Na słowa nie święte, Na wszystko,co tylko sobie możemy dać. Za mały jest świat! Uooo Uooo U-o-o-o U-o-o-o Uooo Uooo U-o-o-o U-o-o-o Tylko siebie mamy, Tylko Ciebie znam, Na to już za mały jest świat! Za mały jest świat na Nasze podróże, Na loty w przestrzenie, które wołają Nas. Na oczy przymknięte, Na słowa nie święte, Na wszystko,co tylko sobie możemy dać. Za mały jest świat! Uooo Uooo U-o-o-o U-o-o-o Uooo Uooo U-o-o-o U-o-o-o Na wszystko to, za mały jest świat. Tłumaczenie: Too small for us world Since we know each other. You open me new windows and old doors, Not too wise, and yet you want, I took heart from the head, In the flesh he put it back in its place! Too small a world for our travels, For flights in spaces that are calling us. The eyes half-closed, The words are not sacred, On top of everything, whatever you can give. Too small is the world! ooo/8x Come what may, but do not know how to live, No, I fear that much of me today, you know. Until throw a leash, objects of desires evil, From the world released, Well time to go ahead, where our place! Too small a world for our travels, For flights in spaces that are calling us. The eyes half-closed, The words are not sacred, On top of everything, whatever you can give. Too small is the world! ooo/8x We have only ourselves, Only you know, It's too small the world! Too small a world for our travels, For flights in spaces that are calling us. The eyes half-closed, The words are not sacred, On top of everything, whatever you can give. Too small is the world! ooo/8x For all this, the world is too small.
Część szósta : Sylwester-Cześć zakochany – rozpoczął Łukasz, dzwoniąc w wolnej chwili do Wiktora – co słychać?-Kręcę muchy – odparł zachrypniętym głosem – ale powinienem fiuta sobie wkręcić w imadło, a nie parsknął ty znowu zmalował? – Uchlałem się wczoraj jak świnia i znów przywlokłem jakąś panienkę na nockę. To przez te wolne dni. Najpierw weekend, potem święta i znowu weekend. Ludzie mają tyle wolnego, że woda sodowa uderza im do za siebie. To tobie uderza i to nie woda sodowa i nie do głowy. Za dwa dni spotkanie stulecia. Przylatuje twoja Barbie, a ty laski wyrywasz? – mówił pouczająco się boję tego spotkania – odparł skruszonym głosem Wiktor – tyle kłamstw jej nawtykałam, a najgorsze to, że mieszkam w mieście, którego nienawidzi, a chyba faktycznie się że na pewno. Tak jak o niej mówisz, to nie mówiłeś o żadnej żadną też nie przegadałem tyle wam zrobiło, że poznaliście się na internetowej randce, a nie w nocnym jak jej mogłem to zrobić?Łukasz znów się ty masz wyrzuty! Ale wpadłeś! – śmiał się radośnie – dopiero jutro wasze pierwsze spotkanie, to zalicz tę wpadkę do przeszłości. Przed wami góry, pierwsza wspólna noc potem Sylwester. Już jestem ciekawy, jak ona się. A o której wy przyjedziecie? Nie każcie na siebie czekać do będzie tak źle. Wyjedziemy koło południa, to przy dobrych wiatrach na szesnastą będziemy. Dziewczyny muszą przygotować żarcie i siebie. Nie wiesz, jak to jest, strojenie się zajmuje im najwięcej ile par w rezultacie będzie?-My, wy, mój brat z dziewczyną, mój klient z żoną i para ich znajomych. Co się martwisz? Każda para ma własny pokój z łazienką, to się zamkniecie w pokoju i nikt wam nie będzie przeszkadzał – znów się roześmiał. – Ty wykorzystaj raczej ten czas, kiedy będziecie sami, bo jak przyjadę, to ci nie odpuszczę. Musimy się – roześmiał się pierwszy raz w tej rozmowie Wiktor – nasz długi weekend nie kończy się na Sylwestrowej nocy. Policz, ile wolnych dni jest po niej. *** Ośnieżone stoki gór. Strzeliste iglaki, a pomiędzy nimi drewniany dom z mocno spadzistym dachem udekorowany świątecznymi, białymi światełkami, które skrzyły się w zapadającej ciemności jak lodowe u celu – poinformował głos z tutaj – powiedziała Ewa, zakładając kurtkę. – Zabierajmy torby, bigos, sałatki…-Alkohol – wtrącił Łukasz, otwierając drzwi drewnianego, bajkowego domku otwarły się i na progu stanął wszystkich! – wykrzyknął, rozkładając ręce, jakby chciał objąć wszystkich przybyłych. – Ale to chyba nie wszyscy! Gdzie macie resztę!?-Zgubili się gdzieś po drodze – powiedział zabieraj woreczki z chlebem – odezwała się wydobył kolejno z bagażnika worki z pokrojonym chlebem i układając je pomiędzy palcami dłoni, mamrotał coś pod przedrzeźniaj mnie, tylko chodź – pośpieszała go czwórka obładowana torbami, garnkami i miskami weszła do środka. ***Duży salon z aneksem kuchennym, a w nim na drewnianej, dębowej podłodze cztery skórzane sofy w czekoladowym kolorze. Dwie naprzeciw siebie, na krótszych ścianach salonu, a przed nimi dębowe ławy. Kolejne dwie obok siebie wzdłuż długiej ściany pod rzędem okien. Na sofach kilka żółtych jak słońce poduszek rozświetlających pokój. Naprzeciw okien kominek z palącym się ogniem. Nad nim długi obraz panoramy Tatr. Obok kominka, w głębi salonu blat – bar z trzema wysokimi krzesłami i wejście do tu przytulnie – zachwyciła się Ewa, trzepiąc nawet w kominku – przechwalał się uśmiechnięty towarzystwo weszło do środka. Zaczęło się rozbieranie, rozpakowywanie jedzenia i rozmowa o trasie gdzie twoja Barbie? – spytał nagle Łukasz, nie widząc partnerki tak o niej mówicie? – wtrąciła się Ewa z niezadowoleniem w tak ma na imię – powiedział Wiktor – Barbara, więc dla mnie tym momencie do salonu weszła jego ona – spojrzała na dziewczynę i w momencie dreszcz przerażenia przebiegł jej przez ciało, jednak radość ze spotkania wzięła – wykrzyknęła wpadły sobie w wy się znacie? – spytał zdziwiony ta Basia, za którą pracuję. Opowiadałam ci o niej – wyjaśniła mężowi. I szepnęła Basi na co kryjąc zadowolenia, zabrały się za przygotowanie tym czasie bracia oraz Iza zabrali torby z ubraniami i poszli na górę wybierać wy sobie gadajcie, a ja przyniosę drewna do kominka – oznajmił Wiktor, zabierając wiklinowy martw się – zaczęła Ewa – o niczym z twojego prywatnego życia nie opowiadałam Łukaszowi. Zwłaszcza teraz jak jesteś z Wiktorem, nie powiem. To jego najlepszy dużo wie – powiedziała Basia – on też ma swoje grzeszki. Zwłaszcza ten, że jest z miasta, z którego ja uciekłam. Ciekawa jestem, kogo tu jeszcze ludzi co przyjadą to i ja nie znam. To Łukasza klient z żoną i jego o nas mówiłaś ? – spytała Basia ty – odparła Ewa, przyciszając głos – długo o tym myślałam, ale wyszło, jak zaraz zapomniałam – roześmiała się Basia – dopiero przypomniałam sobie w samolocie, jedząc kanapkę i czując na palcach twoją – roześmiała się Ewa, łapiąc się za tym momencie pod dom podjechał kolejny samochód. Z góry zbiegł Łukasz, by przywitać gości. Przejął rolę gospodarza. Wszyscy kolejno zaczęli wchodzić do jest Piotrek i jego żona Natalia – przedstawiał kolejno – a to Ewa, moja żona i się znamy – odezwała się Baśka, patrząc na Piotrka – jeszcze ze tym razem ona szepnęła Ewie na nie to są – ciągnął Łukasz – dwie panie, których nie z osób odstawiających torby wyciągnęła do niego przepraszam – zawstydził się Łukasz – macie obydwoje dżinsy, kolorowe kurtki i długie włosy, więc pomyślałem, że to dwie nie szkodzi - uśmiechnął się Tomek – nie ty pierwszy i pewnie nie ostatni. A to moja dziewczyna towarzystwo ogarnął dobry humor. Zaczęli opowiadać wesołe zdarzenia ze swojego żaden facet nie pomylił cię z dziewczyną w innej sytuacji? – spytał rozbawiony Łukasz – no wiesz w również pod wpływem dobrego humoru, roześmiał nie salonu wszedł Wiktor z koszem pełnym drewna. Tomek zerknął w jego Wiktor. nieco zmieszany, udając zmęczenie, ociągając się, odparł:-Witam w sekundzie przypomniał sobie sytuację z fast foodu i telefoniczną rozmowę nazajutrz, teraz był pewien, że to ten sam chłopak, którego wtedy spotkali, a tym samym, z którym jego kumpel spędził ową korytarza dobiegł stukot schodzących po schodach. Do salonu weszła Iza z wszystkim – przywitał się chłopak – jestem Grzesiek, a to Iza. Tomek przedstawił się wyciągając rękę. Objął Magdę w pół i przyciągnął do moja lepsza połowa – oznajmił, przedstawiając Madzia – odezwała się Izabela z nieukrywanym – wyciągnęła ręką, szczerze się uśmiechając. – Popatrz, musiałyśmy tutaj przyjechać, żeby się poznać, a od dziecka jesteśmy chciałabym tu spotkać, ale nie ciebie, przebiegło Izie przez kładąc rękę na mocno zaokrąglonym brzuchu, wyrwała ją z nieprzyjemnych a to ktoś, kto ma być dla nas chcecie wiedzieć, czy to dziewczynka, czy chłopiec? – choć nie ukrywam, że wolałabym chłopczyka się dorobi – roześmiał się Piotrek, witając nieznajomą. Atmosfera przygotowań sprzyjała opowieściom o minionych świętach, zeszłorocznym Sylwestrze i urokach miejsca, w którym się teraz znaleźli. Kiedy blat-bar był suto zastawiony jedzeniem i udekorowany zapalonymi świeczkami ustawionymi pomiędzy nim w kieliszkach na wysokich nóżkach, Ewa zabrała gotowe. Sałatki, wędlina, dodatki, napoje stoją tutaj – wskazała na bufet – gorące dania będziemy grzać przed podaniem. Dochodzi szósta, mamy więc trochę czasu na przebranie i makijaż. O której zaczynamy?-Myślę, że koło ósmej – odezwała się któraś z pań miała ochotę, by ją uczesać, to zapraszam do mojego pokoju – zaproponowała Magda – tylko nie wiem, który to pokój – roześmiała kolejno większość zaczęła opuszczać ciebie proszę, żebyście nie zaczynali pić alkoholu przed rozpoczęciem imprezy – skierowała Ewa prośbę do też zaraz idę na górę, coś tylko powiem Wiktorowi – usłyszała w w salonie został już tylko Wiktor i bracia, zegarmistrz spojrzał na przyjaciela wymownie i może lepiej nic nie pokiwał głową przytakująco, szukając czegoś w komputerze. Po chwili zwrócił się do nie będą to piersi, jakie lubisz, ale dedykuje je głośników zabrzmiał tekst ,, Będzie. Będzie zabawa! Będzie się działo! I znowu nocy będzie mało. Będzie głośno…”-Coś konkretnego miałeś na myśli? – spytał o czym konkretnie pomyślałeś? – odpowiedział Łukasz pytaniem na pytanie i wyszedł z salonu, śmiejąc się do wyszedł za nim. Chłopak został sam. Podszedł do kominka i dokładając drew, zastanawiał się, czy powinien przejmować się obecnością Tomka. Normalnie go przywitał, jest z dziewczyną, wyjaśnili sobie wszystko dawno temu. Nie ma sensu się przejmować. Łukasz wie, ale to jego przyjaciel, pary nie puści. I jeszcze jego Barbie. Kobieta, na którą trafił przypadkowo w Internecie, ale wie, że odkąd ją poznał, nie chce wieść życia poszukującego przygód samotnika. Zdał sobie sprawę, że choć znał tylu ludzi, był samotny. ***
Witam nasze drogie, kochane i kochające nas mamy. W tym szczegółnym dniu złowem i piosenką pragniemy wyrazić naszą miłosć i wdzięczność za matczyną dobroć i cierpiwość, za serce, które tak wiele rozumie i tak wspaniałomyślnie wybacza. „KAŻDY KWIAT TO MAŁY ŚWIAT” (piosenka)I. Nie zrywaj kwiatów, bo kwiaty żyją,słońca szukają i wodę piją. Pragną na łące mieszkać spokojnie,pragną dla ciebie pachnieć Każdy kwiatto mały świat,mała radość kwiatto mały świat,a więc go nie zrywaj!II. Jeśli gałązek drzewom nie złamiesz,to każdy pączek listkiem się zielony i potem złoty,kiedy nadejdą jesienne Każdy kwiat…III. Zostaw w spokoju ptasie pisklęta,barwne motyle, dzikie ratować wszystko, co żywe,co razem z tobą chce być Każdy kwiat…CZY WY WIECIE JAKIE DZISIAJ ŚWIĘTO MAMYTAKDZIEŃ MAMY PROSZĘ PANI WSZYSTKIE DZIECI O TYM WIEDZĄ„ŚWIĘTO MATKI”Zebrały się nasze mamy i usiadły w rzędziei czekają jaka dzisiaj uroczystość więc przyszła twoja mama i moja mama,mama Piotrka, Karola i małej z dzieci, każda z matek, dobrze to pamięta, że się wszyscy tu zebrali dla wielkiego święta. Zawołajmy wszyscy razem, ile kto ma siły NIECH ŻYJĄ NASZE MAMY, KOCHANE I MIŁE„POMOGĘ MAMIE”Mam dwie rączki małe,więc pomogę mamie,mieszkanie wysprzątam,wytrę kurze w zakupy zrobię,gdy lekcje odrobię,pozmywam talerze,wszystko jak moja mamanie musiała samatak mocno się trudzićod samego dziś jest święto mamusi, wiesz mamusiu, nic nie już wszystko zrobię w domu,tylko mamo trochę pomóż. „MAMA”Stłukłem talerzMama się na mnie gniewa, A ja usiadłem sobie w kąciku I buduję domek z w nim wróżka Co ma dobre dłonie. Gdy jestem smutny – ręce kładzie mi na czole i zaraz śmieje jestem wściekły – skinie palcem i jest już dużo lepiej. A gdy jestem samotny – kredki podrzuci,Bym namalował rakietę do krainy ta wróżka – to moja mama.„MAMA W KUCHN”I (piosenka)I. Mama krząta się w kuchni od rana,myśli wciąż o niebieskich migdałach;gdy pytamy – co ugotowała:„dziś dla was pieczeń mam z hipopotama”.ref. Nasza mama, mama zadumana,mama zadumana cała dzień,błądzi myślami mleko,codziennie przypala mleko,na łące zrywa kwiaty i sól sypie do herbaty. II. Nasza mama – niezwykła kucharka,krokodyla wrzuciła do garnka,krasnoludek wpadł jej do sałaty,a w piecu piecze się zegarek Nasza mama…III. Ten krokodyl, co uciekł z ogródka w przedpokoju chciał zjeść krasnoludka,choć zegarek czuje się fatalnie, lecz obiad był dziś bardzo punktualnie.„MAMA”Najlepsze u mamy jest to,że ją ją swoją, nie cudzą. Nie tę żeby nie wiem co się stało,mama zostanie jedna mama na jedna na dwójkę z jedna na bójki z najlepszym od bólu zębai od na do wszędzie i przez cały najlepsze u mamyjest to,że ją mamyi że mama ma właśnie nas.„MAMO”-Mamo, powiedz!-Mamo, zrób!-Mamo, pokaż!-Mamo, kup!-Mamo, dziura!-Mamo, jeść!-Mamo, boli!-Mamo, nieś …A dziś jest święto mamusi,Wiesz mamo, nic nie musisz!Sama wszystko zrobię w domu,Tylko, mamo, trochę pomóż.„PREZENT DLA MAMY”- Dzisiaj jest Dzień MamyCo ja teraz zrobię?- Ja kupię lego- A powiedz, dlaczego?- Ja sobie pobuduję, a mama obiad ugotuje- A ja kupię kasety z bajkami Barbery- Mam lubi je oglądać?- Coś ty bez kozery. Gdy wrócę ze szkoły, zaraz ja je włączę. Mama będzie sprzątać, a ja będę A ja kupię farby, piękne, plakatowe- A po co one mamie, do włosów na głowę?- Mama nie ma czasu chodzić do fryzjera. Wszystko robi szybko, nawet się Gdy ja u siebie w pokoju zrobię malowanie, to mama w łazience zaraz urządzi A gdy ja wrócę ze szkoły do domu to wstawię kwiaty do pięknego wazonu, posprzątam swój pokój i dam mamie to dziś jej święto jest na całym świecie. Więc niech mama odpocznie. CZY TO ROZUMIECIE!„MAMO”Mamo – zapnij mi guzikiMamo – wciągnij mi bucikiMamo – zawiąż sznurowadłoMamo – podnieś, bo coś spadłoMamo – przynieś mi łyżeczkęMamo – popraw poduszeczkęWe dnie, w nocywieczór, ranociągle, tylko„Pomóż mamo”Za to beczeć umiem samZnasz takiego?Bo ja znam.„PIOSENKA DLA MAMY!” (piosenka)Kochana Mamo, gdy będę dużyTo ci przywiozę małpeczkę z podróżyDługim ogonkiem to zwinne zwierzęBędzie za ciebie zmywać talerzeKochana Mamo, gdy będę duży To ci przywiozę wielbłąda z podróżyNa jego grzbiecie wygodnie siądziesz Aby do pracy mknąć na wielbłądzieKochana Mamo, gdy będę duży To ci przywiozę tłum zwierząt z podróżyNiech wszystkie ze mną mówią to samoŻe bardzo ciebie kochamy Mamo!„MOJA MAMA JEST ZWYCZAJNA”I. Moja mama jest zwyczajna,Zwykły człowiek, czy to bywa bardzo fajna,Czasem, nie wie czego Moja mama jeszcze młoda,więc ubierać lubi drażni ją pogoda,bo z ciśnieniem coś tam źle. III. Często nie ma dla mnie czasui ofuknie tak, że hej!Nienawidzi też hałasu,ale jak nie kochać jej!IV. Ona pierwsza pokazałaco jest dobre, a co pierwsza nauczyłajak ubierać trzeba Ona zawsze mi wierzyła,nawet kiedy było jedna zawsze będzie,Mimo wszystko kochać mnie.„OBRAZEK DLA MAMY”Mamo!Namalowałam Ci obrazekZupełnie samaNa tym obrazku jesteśmy razem Ja – twoja córkaTy – moja mamaA Twój synek, mój brat, podaje Ci pięknie ubrana, uśmiechnięta i ładnaRysowałam cię przecież od rana Tylko mi tu nie wyszło, ale Ty mamo jesteś bardzo,a bardzo Kochana.„DZIEŃ MATKI”Ledwie oczy otworzyłem,już z samego ranaswym ciepłym uśmiechem wita mnie moja mama przemawia do mnie słodko,już robi śniadanie,ale ja postanowiłem:Dziś pomogę więc z łóżeczka,już jestem się stało mój syneczku? –moja mama ci dzisiaj, jutro, zawszepomagać, jak umiem,ile trudu masz i pracy, ja już to rozumiem. „PO CO JEST MAMUSIA”Po co jest mama?Aby mnie wzięła na kolana, by pogładziła po opowieść,by zawsze przy mnie była,pomogła, ja rosnę przy mamiewczoraj, dzisiaj i jutroAby jej nigdy w życiu Nie było pusto i smutno.„MOJE RYBKI” (piosenka)I. A a a – akwarium,A a a – w nim rybkiLubię patrzeć na niePrzez błyszczące rybki brak,Druga płynie w świat,Trzecia, czwarta, piąta,Kryją się po A a a – akwarium,A a a – w nim piasek,I rośliny wodneJak bajkowy lasekJednej rybki brak,Druga płynie w świat,Trzecia, czwarta, piąta,Kryją się po A a a – akwarium,A a a – w nim światło,Dbam o moje rybki,Chociaż to znika gdzieś,Drugiej chce się jeść,Inne siedzą w kątach,Kiedy muszę sprzątać!„MAMO - JA SAM”Mamo ja sam zrobiłemMamo ja sam poniosęMamo ja sam kupięMamo ja sam! Ja cię proszę!Nie chodź już, ze mną do szkołyPozwól mi pójść do kina Nie jestem już taki małyNie jestem przecież z woskuWięc deszcz mnie nie rozmoczyWiatr mnie nie porwie do niebaMam przecież uszy i oczyI ręce i nogi jak wszystko robisz sama I jeszcze, pomagasz namWięc pozwól MamoJa sam!WIECIE, CO ROBIĄ WASZE MAMYGDZIE PRACUJĄJAKI ZAWÓD WYKONUJĄTAKMoja mama mierzy, kroi,kręci przy tym suknie piękną, jest przecież krawcową. Moja leczy chore dzieci,słucha, dyżury w dzień i w nocy,w szpitalu mama uczy w szkole,to jest praca innym wiedzę,jest mama, sprząta, pierze,obiady i małych swych urwisówdzielnie jak ciasto pysznie zrobić,jak załatać dziurę,żeby deszcz nas nie przemoczył,odpędzi złą chmurę.„DLA MAMY ZOSTANĘ LEKARZEM” (piosenka)I. Ja mamę tak lubię i kochamza wszystkie wspaniałe smakołyki,że kiedy mama tak kaszle czasami,to chciałbym jej zrobić Dla mamy zostanę lekarzem,bo mamę tak często coś boli,i kiedy urosnę troszeczkę,to wreszcie się zbadać Ja mamę tak lubię i kochamże kiedy ją męczy chrypka taka, wyjąłbym chrypkę cienkimi szczypcamii wrzucił do Dla mamy zostanę…„MAMA”Już puka… drzwi otwieram samJ co dzień wołam te dwa słowaSłowa najmilsze, przyszła Jak ci poszła praca?Mamo! Tak lubię kiedy potem chwilę w kątkuOpowiadamy wszystko sobieO pracy, o szkole… wszystko od początkuZmęczenie, ale szczęśliwi oboje.„MAMA”Raz biegłam po boisku,w berka się bawiłam,potknęłam się o krawężnik,kolano mama może pomóc – pomyślałam sobie – tylko ona wie najlepiej,co z tym trzeba mi bywa czasem smutno,do mej mamy idęi od razu jest mi raźniej,gdy jej uśmiech widzę.„NA CZTERY I NA SZEŚĆ” (piosenka)I. Czasem biegnie przez podwórko,Czasem chowa się za chmurką,Czasem ma we włosach kwiatTaka piosenka na kilka latRef. Na cztery i na sześć Na słońce i na deszczNa cztery i na pięćWięc śpiewaj gdy masz chęćNa cztery i na trzyNa uśmiech i na łzyNa cztery i na dwa Wiec śpiewaj tra la Czasem kryje się pod liściem Czasem w kropli deszczu błyśnieCzasem ją zanuci wiatrTaką piosenkę na kilka Na cztery i na sześć …III. Wszędzie chodzi razem z nami,Nocą sypia pod gwiazdami,Albo śpiewa w naszych snach,Taka piosenka na kilka latRef. Na cztery i na sześć …„MAMA”Kim jest ta miła pani – zgadnijcie moi kochani. Chorym poprawi poduszki, choć nie jest pielęgniarką. Smaży wspaniałe placuszki, choć nie jest kucharką. Uczy mnie różnych robótek, choć nie jest panią ze szkoły. I zna lekarstwa na smutek, że musisz być przy niej Mamo miła dobrotliwaBądź wesoła i szczęśliwa Niech Ci wszystko dobrze służyNie znaj troski, żyj bez Ci, mamusiu,za Twe serce urwisy Cię kochamy,nie zapomnij o tym.„MOJA WESOŁA RODZINKA” (piosenka)My rodzinę dobrą mamy,Zawsze razem się trzymamy!I choć czasem czas nas goni,My jak palce jednej dłoni!Mama, tata, siostra, bratI ja to mój mały świat!Dużo słońca, czasem gradTo wesoły jest mój świat!Mama zawsze kocha czule,Ja do mamy się przytulę,Tata kocha lecz inaczej,Uspokaja kiedy płaczę!Mama, tata, siostra, bratI ja to mój mały świat!Dużo słońca, czasem gradTo wesoły jest mój świat!Gdy napsocę i nabroję,Siedzę w kacie, bo się boję!Tata skarci, pożałuje,A mamusia pocałuje!Mama, tata, siostra, bratI ja to mój mały świat!Dużo słońca, czasem gradTo wesoły jest mój świat!Kiedy nie ma taty, mamy,Wszyscy sobie pomagamy!I choć sprzątać nie ma komu,Jest wesoło w naszym domu!Mama, tata, siostra, bratI ja to mój mały świat!Dużo słońca, czasem gradTo wesoły jest mój świat!Opracowała: Joanna NawrockaUmieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych: zmiany@ największy w Polsce katalog szkół- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> (w zakładce "Nauka").
Wędrowców co przemierzają glob wzdłuż i wszerzW poszukiwaniu własnych miejscNie ważne czy na skale, czy na ruchomych pisakachByle piękne, byle na stałe móc gdzieś miejsca zagrzaćI nie musieć iść...Nim wstanie świt a wiatr, będzie ,mi powtarzał mantrę wczorajszego dniaNim mgła opadnie, i zobaczę pole bitwyO, której nie dowie się nigdy nikt!Bo nie opowiem o niej nikomu,Bo czas najwyższy już mały jest, świat dla nas dwóchMarynarzy co opływają, świat od wieków stuW poszukiwaniu portu nadzieiNa nadejście lepszego dniaNie ważne czy będzie słońce, czy deszczByle dotrzeć do swoich własnych miejscI nie musieć znów iść...Nim wstanie świt, a wiatr znów opowie, mi historie dusz dwóchCo nie zdążyły, pożegnać z sobą sięI na domiar złego, o tym też nie dowie się nikt,Bo już najwyższy czasStąd iść.
Miał być post raz na tydzień, a tu wyjdzie, że będzie raz na kwartał. Brak czasu nie pozwolił mi na dzielenie się z Wami moimi przemyśleniami. Wierzę, że teraz będzie nieco lepiej. Wszystko przez szkołę. Właśnie... Dzisiejszy post będzie poniekąd o szkole. Chodzę do ogólniaka, w ogólnej opinii do najporządniejszej szkoły średniej w okolicy. "Szkoła z tradycjami, gdzie wybierają się najlepsi uczniowie chcąc zapewnić sobie jak najlepszą przyszłość" - takie zdanko przy każdej możliwej okazji recytuje moja pani dyrektor. Może to i prawda, ale tylko w pewnym stopniu, a jak mawia mój wychowawca: "Nawet prawdy to kłamstwo". W zupełności się z nim zgadzam, chociaż często mamy inne poglądy... O co mi tak właściwie chodzi? O to, jak można być tak głupim, by pchać w siebie różne świństwa (czytaj: tabaka; fajki; inne cuda, o których nawet nie mam pojęcia). Tyle się mówi o używkach itp.. Fakt, że do mnie to też nie trafia, bo osoby mówiące o tym nie potrafią tego przekazać tak jak należy, ale takie bardzo "abstrakcyjne coś" jak zdrowy rozsądek, każdy powinien posiadać. Jednak teraz już wiem, że posiada go garstka osób. Stąd ta abstrakcyjność. Chodziłem do gimnazjum we wsi, więc może dlatego jestem, aż tak bardzo zacofany w tym temacie(z czego bardzo się cieszę), bo tam nie wszyscy nawet słyszeli o takich cudach, a o kontakcie nawet nie wspomnę. A teraz widzę jak co przerwę grupki rozbawionych chłopczyków(przecież nie chłopaków, bo rozwojem no to niestety...) idzie do toalety i wesoło wciągają to gów*o ze zdjęcia wyżej i jak tylko wyjdą to sępią o chusteczki bo w ich nosach oczywiście znajdują się te śmieci(śmieci, bo skład tej tzw tabaki niczym jej nie przypomina, ale OK) Coś w tym jest... Wychodzą po spożyciu ze łzami w oczach, ale przecież jest "odlot", czują że są kimś więcej, są przez to lepsi, a wciągnie to jest taka świetna zabawa! Czy, aby na pewno? Kilka dni temu słyszałem jak jakiś chłopczyk(on spowodował, iż postanowiłem napisać post właśnie o tym) powiedział do swoich kumpli: "Wstałem rano, sprawdziłem czy coś mam, ale nie było nic. Patrzę, stoją przeciwbólowce na półce. Wziąłem wszystko co było, na razie jakoś się trzymam." Wtedy zrozumiałem jak bardzo to wszystko(z pozoru niegroźne, przez wielu uważane nawet za lecznicze) wyniszcza organizm, a ci którzy biorą, wciągają, czy co tam się z tym nie robi, nawet nie chcą przestać. Dzień później ten chłopczyk od cytatu chodził znowu co przerwę do toalety, by zaczerpnąć przyjemności. A wszyscy żyli... krótko i tragicznie... Metallica - Fuel Wszakże to jest ich paliwem, ich napędem, ich mocą. A może tylko tak im się wydaje?
za mały jest świat tekst